Wielkie dzieki Wam wszystkim pomogliscie mi!

Noc minela ok, nie bylo zadnych atakow
Tylko Trejsi nie bardzo chce z wlasnego lozka wychodzic

Mam nadzieje ze jej minie i bedzie chciala dzis normalnie funkcjonowac

Mam nadzieje ze to co bylo wczoraj to tylko kryzys i ze juz nie wroci tzn wiem, ze ataki beda ale nie chece az tyle jeden po drugim...
Zobaczymy...
Poki co bede stale informowac o stanie suczki...