Oj, Marzena, ale musiałaś się nastrachać i pozamartwiać, bidula

.
O padaczce nic nie wiem, ale za Twoją Trejsuśkę trzymam mocno kciuki, bardzo, bardzo mocno, żeby wszytko było w prządku.
I tak jak inni mówili - nie zamartwiaj się na zapas, bo po co?
Pozdrawiam bardzo serdecznie i wirtualnie sciskam psinkę