Będziemy mieli urodzaj klubów

A poważnie, z jednej strony żenujące, że ważniejsze okazuje się
z kim, a nie
co (niestety moje czarne prognozy nadal są aktualne), z drugiej-jeśli ktoś zabiera się za jakikolwiek projekt, to powinien ten projekt koordynować, promować i rozwijać. Potencjalni chętni muszą widzieć, że sprawa żyje, że ludzie żyją sprawą i to ma ich zachęcić do współuczestnictwa. Na razie wygląda to tak, że na gruncie sporów ktoś się szarpnął i wyskoczył pierwszy z zalążkiem inicjatywy, po czym sprawa umarła. Teraz mamy ponowny zryw z drugiej strony (fakt istnienia tych stron świadczy dobitnie o tym, że nieważne górnolotne cele, a tylko to kto będzie na świeczniku, bo dlaczego żadna ze stron nie podjęła rozmów o zbieraniu deklaracji, promocji idei, z druga stroną?). Finał dość przewidywalny.

W międzyczasie przybyło wielu nowych właścicieli wilczaków, smutne, że nikomu z GI nie chciało się przypomnieć tematu i zachęcić do przystąpienia do projektu.
To dziecko samo się nie urodzi i samo nie wychowa

A mój wniosek jest taki: nadal środowisko nie jest gotowe w swej świadomości na powstanie klubu.