View Single Post
Old 25-10-2011, 11:21   #11
Puchatek
Senior Member
 
Join Date: Sep 2009
Posts: 1,330
Default

Jefta, to nie była "wycieczka osobista" i dlatego wytłuszczę, by można było dokładniej zrozumieć kontekst:

""Mi osobiscie szkoda psow, ktore za rozrywke i zadania intelektualne maja tylko proby wydostania sie za plot i bieganie samopas po wsi
pies to nie krowa co potrzebuje kawalka trawnika przy domu i stabilizacji bo mleko sie skisnie.""

Mi też takich psów szkoda. Ale mówiłam o wilczaku -hybrydziądku z wilczą krwią. Którego naturą też jest polowanie -bliżej mu do łąk i lasów niż autobusów i Marszałkowskiej. Tak, przyzwyczai się do wszystkiego /jak człowiek/, ale lepiej od wielu z nas /i wielu innych ras/ rozumie znaczenie słowa >wolność<. Naszej zawsze cieszy się "krowia" morda, gdy po półgodzinnym samopasie wraca z lasu uwalana po uszy w posoce i łajnie "dziczyzny" /my, w odróznieniu od kilku innych wilczaków, na razie dopadamy mniejsze futrzaki/. Wtedy wraca "do korzeni". Na ringu i placu treningowym bardziej mi przypomina "tylko" ON-ka.../ukłon względem psów pracujących, bo to chlubne wyjątki/
Kawałek trawnika dla psa, to lepsze niż loggia, by można było w letnie noce spać na trawie pod gwiazdami lub bez zakazów i ograniczeń czasowych tarzać się /między spacerami i miejskim socjalem/ w śniegu.
//A kozy są nasze -by było mleko DLA psów i, przy okazji, dla nas- nie "wioskowe".//

"A jednoczesnie nikogo nie obarczasz klopotem"

Jeśli dobrze zrozumiałam, Autorka tematu ma już 3 psy i planuje czwartego. I jeśli dobrze zrozumiałam przez większość czasu, Autorka tematu przebywa poza domem, w którym z Jej Rodzicami są psy...
//Retorycznie.: Jefta, sorry... masz dorastające dzieci, które narzucają Ci swoje egoistyczne decyzje?//
My, stojący po drugiej stronie "barykady" /mam 15-sto- i 16-stolatka/, wiemy, że często z miłości do progenitury nie odmawiamy mimo, że pewne kwestie to dla nas kłopot. I starzejemy się szybciej niż Wy-młodzi. I często się szybciej męczymy czy chorujemy. I bardzo byśmy chcieli, by nasze dzieci ponosiły własne decyzje i same za nie odpowiadały bez obarczania nas -staruchów, konsekwencjami.
Patrząc od strony młodych ludzi /jeszcze to pamiętam/: jeśli miałabym do wyboru hotel dla psa czy dom rodziców, na pewno podrzuciłabym małe do kochanych starszych -zajęli by się psami lepiej niż obcy- i byłabym spokojna. Autorka tematu SWOJE psy ma na stałe u RODZICÓW, nie w hotelu czy ukochanej trenerki. To Oni zdają kochanemu dziecku relacje z codzienności JEJ psów -Ona dużo czasu spędza w szkole, spotyka się ze znajomymi. /sorry, Makota, że mówię o Tobie "poza" Tobą/

"Im wiecej dasz mu mozliwosci realizowania ciekawskiej i kombinatorskiej natury drapieznika"
Właśnie: drapieżnika. Nasza, jako "siódma woda po kisielu" po drapieżniku, samorealizuje się w warunkach naturalnych dla wilka...
Pochleje w akademiku, placyki "manewrów" w okolicy Okęcia, kilku godzinne stanie w korkach na Czerniakowskiej, to super socjal, i nawet można dołożyć w historię rasy historyjkę, że wilczak właśnie DLA Ikarusów został stworzony... Łatwo nam wykorzystywać nasz egoizm i wszystkie żyjące istoty układać "pod" siebie.
...
Ja nie zniechęcam Autorki tematu do rezygnacji z bycia opiekunem wilczaka, lecz by przeanalizowała wszystko i podjęła dojrzałą decyzję pozbawioną egoizmu.
A tłumaczenie niewiedzącemu, że "wychowany za mlodu w ciaglej przygodzie, kolejne zmiany przyjmie latwo", jest tylko "jedną stroną medalu". My, znający wilczaki, mamy moralny obowiązek powiedzieć o wszystkich aspektach /wystarczy spojrzeć na ilość tematów na WD dotyczących wychowania psa i problemów codzienności/, bo wilczak, to nie "bułka z masłem", chociaż też nie potwór nie do opanowania...
Puchatek jest offline   Reply With Quote