Przeczytałem tylko pierwszą stronę tematu, bo reszta to chyba same kłótnie, których nie chce mi się czytać. Pewnie, jak we wszystkich psich tematach, jest tyle samo zwolenników, co przeciwników. Dla mnie lekcje zostawiania psa przed sklepem bardzo pomogły w pokonaniu lęku separacyjnego i uważam, że to jest dobre i przydatne ćwiczenie.
Z praktycznych rad: Fazę lęku i paniki przy zostawianiu przeszliśmy, kiedy pies był jeszcze mały. Po jakimś czasie po prostu nauczył się, że trzeba czekać w miarę spokojnie. Na zakupy chodziliśmy codziennie lub co drugi dzień, więc w miarę regularnie. Myślę, że bardzo pomogły smakołyki przynoszone po każdym powrocie ze sklepu. No i fakt, że pies nigdy nie czekał dłużej, niż 10-15 min.
Jeżeli ktoś twierdzi, że to jest niebezpieczne... no cóż, świat jest pełen niebezpieczeństw. Pies może wpaść pod samochód, po tym jak wyrwie nam smycz z ręki. Może się połamać biegając po lesie. W końcu, być może najbardziej niebezpieczne jest zabieranie psa w podróż samochodem - jest to w końcu najbardziej niebezpieczny środek transportu. Wszystko to jest kwestia wyważenia i zdrowego rozsądku. Można zamknąć się z psem w domu i nie wystawiać nosa na zewnątrz, można psa nigdy nie spuszczać ze smyczy, bo jeszcze gdzieś pobiegnie. Albo można spróbować oswoić siebie i psa z różnymi sytuacjami.
__________________
Kuba
Pies: Absynt Wilk z Baśni (Jaskier)
|