ostatnie 1,5 miesiąca minęło Wonderze pod znakiem 2 ataków - co 2,5 tygodnia każdy. Przyjmowania leków i bycia weganką. Zmiana diety miała obniżyć zbyt duży poziom amoniaku we krwi (96 przy normie do 47). Amoniak "zbiliśmy" do 4,5. W tym tygodniu będziemy wiedzieć co dalej z dietą.
Ja coraz bardziej dochodzę do wniosku - mimo różnic zdań z lekarzami, że ataki u Wondery są somatyzacją stresu, radości, złości - których w sobie "nie mieści" i w taki sposób, gdy są skumulowane okazuje. Natchnęło mnie to, że jeden z ostatnich ataków miał miejsce podczas "przepychanki" z siostra

zwykła pokazówka z zębami jak najdalej od siebie a Wonderze skończyło się atakiem.
Zaczynam się rozglądać z psim psychologiem. Jak kogoś godnego polecenia znacie - dajcie proszę znać.