Quote:
Originally Posted by evel
Gorzej, jak pies postanowi kogoś capnąć i capnie rzeczywiście. Oczywiście, ja rozumiem, że można mieć psa, który nawet gdy ktoś nadepnie mu na łapę czy ogon po prostu się odsunie, ale pies "to tylko pies tylko"  Dlatego dla mnie w komunikacji miejskiej świetnie sprawdza się właśnie fizjolog.
Ja generalnie nie jestem nastawiona pozytywnie do kantarów - jakoś to do mnie nie przemawia. Wiem, że są psy, po których to spływa, ale np. moja suka przy założonym kantarze zachowywałaby się, jakby miała autyzm. I wiem, że nie jest ona odosobnionym przypadkiem 
|
No właśnie...
Ja mimo, że mam takie "niewiadomoco" - Trixie zaczęło produkować kantary z grubym "ogumieniem" na pysk, sprzedając to pod nazwą "kaganiec", ale to COŚ mimo bycia teoretycznie kagańcem, ma normalne kółeczko do przypięcia smyczy pod pyskiem.
Po naszej rozmowie z ciekawości pierwszy raz w życiu na chwilę zapięłam smycz właśnie do kantarka, ciekawa jak sucz zareaguje na lekki (bardzo lekki!) impuls z mojej strony...nie przeszłyśmy na tym więcej niż 5m, bo jak zobaczyłam minę Nitki i jej podkulony ogon, to zrezygnowałam z dalszych eksperymentów

A jest to pies na ogół olewający WSZYSTKO...np. nosić "kaganiec" na pysku nauczyła się w jeden dzień, tak żeby go nie ściągać, mając prawie dwa lata.
A tu nagle taka reakcja na mini impulsik z mojej strony...