Mieliśmy nadzieję, że Jolly zaprze się i wstrzyma z wydaniem potomstwa na świat aż do naszego powrotu z krótkiego wystawowo-narciarskiego wypadu. Niestety, nie poszła nam na rękę i K-arzełki zdążyły już pewnie sporo podrosnąć. Cieszymy się, że są zdrowe, piękne , kochane i tak ich dużo. A imiona - faktycznie - ciut, ciut mało oryginalne .
Uścisk łapy od Eurysia, a my pozdrawiamy