Dzis mialam niezly ubaw, bo male lataja po pokoju i poluja na psy. Czasem uda sie im trafic na mame, ale czesciej zaliczaja wtope, czym doporowadzaja do zalamania nerwowego Jolke, Boltona i Balroga. Narazie ich jedynym ratunkiem sa kanapy, bo tam Male nie wskocza. Ale niedlugo...

Dzisiaj przesadzily tez u Belki. Ta tak sie zapedzila w obronie przed maluchami, ktore chcialy sie do niej dorwac w poszukiwaniu mleka, ze z rozpedu poodczepiala tez szczeniaki, ktore pily mleko u Ali. Oj, trzeba bylo widziec wyraz pyska Ali, gdy to zobaczyla....