Quote:
Ale na takie osoby sa sposoby: badania DNA. Latwe i w sumie niedrogie. I juz nie raz spowodowaly, ze takim "chodowcom" sie oberwalo
|
Margo tylko, że takie badania to zrobią ludzie świadomi, a cała reszta pogłowia nawet na to nie wpadnie (bo i skąd! przecież kupili psa z rododowodem po znanych przodkach!).
Zastanawiam się czy w innych krajach poza Polską też tak kombinują czy to tylko domena Polaków? Bo kurde Polak to będzie we wszystkim wprowadzał jakieś wynalazki! Nawet w hodowli psów!
Quote:
Ale ekterier to jedno - wazniejsze jest zdrowie. W przypadku Krzeszowic pani twierdzi, ze jej suka nie ma dyplazji, bo widac, ze "jest w dobrej formie" (znam w Czechach kilkuletnie psy, ktore maja ciezka dysplazje, ale tez sa "w dobrej formie" ). Ktos kto nie zna sie na dyplazji moze jej uwierzyc...i zostanie nabity w butelke.
|
No tak tylko, że w przypadku tej rasy w Polsce NIE JEST WYMAGANE prześwietlenie na dysplazję! Więc czego wymagać od kobity jeśli ZK też nie wymaga od hodowcy wyniku HD? Jedynym argumentem jest etyka, dbałość o zdrowie szczeniąt itp. ale patrząc od strony stricte przepisów ZK-hodowca CZV w Polsce nie musi robic swoim psom HD!
Kumpela była ostatnio na takiej pogadance w ZK gdzie wet, robił wykład na temat dysplazji. Posługiwał się badaniami (niestety nie wiem, bo koleżanka nie zapisała czyje to badnia, gdzie robione etc) według których większe znaczenie dla rozwoju dysplazji ma sposób odchowania szczeniąt (nie przekarmianie, nie forsowanie), wychowania młodego psa (odpowiednia dieta, umiarkowany ruch) + dodatki wspogające stawy aniżeli genetyka.
Potwierdzał by to przypadek rotki znajomych, która po zrobieniu HD w młodości została zakwalifikowana do eutanazji jako bardzo ciężki przypadek, ale ze względu na wielką miłość do psa nie zrobiono tego. Starano się jednak przez te wszystkie lata nie forsować psa (co nie znaczy, że korzysta z ruchu), stosować odpowiednie żywienie, kontrolować wagę itd. Suka ma 7 lat i jest w swietnej formie! A wet, który wydał na nią wyrok śmierci nie może się ciągle nadziwić.
Co nie zmienia faktu, że z dysplazją żartów nie ma!