Quote:
Originally Posted by Wilkot
Te pytania mnie nurtują, może Ktoś mógłby mi na nie odpowiedzieć:
Co w takim wypadku robić z tymi wszystkimi zwierzętami, których populacja nie będzie regulowana? Szczególnie dotyczy to dzików i saren.
Kto i za jakie pieniądze będzie zimą dokarmiał te zwierzęta skoro teraz przy względnie kontrolowanym stanie liczebności zwierzyny jest to spory wysiłek i duże koszty?
Kto i z jakiej kasy będzie płacił odszkodowania rolnikom za straty w zbiorach, bo przecież już przy tym stanie zwierzyny są to potężne pieniądze?
Co się stanie z przepiórkami, bażantami, zającami, głuszcami, jarząbkami gdy myśliwy przestaną strzelać do lisów i jenotów?
Tych pytań nie da się przemilczeć.
|
Z Twoimi wypowiedziami w tych tematach trudno sie nie zgodzic.... Bo nie ma co dyskutowac z lesnikiem....

Jest jedno "ale" - to o czym wspominasz to cele jakie POWINNI realizowac mysliwi...
Nie oszukujmy sie - w naszych lasach od dlugiego czasu nie bylo rownowagi ekologicznej. I nie bedzie. czy tego chcemy, czy nie bedzie potrzebna ludzka ingerencja, czyli odstrzaly... Caly problem wynika jednak z roznic pomiedzy "co powinni robic mysliwi", a tym co rzeczywiscie robia...
Przez lata nie mielismy tutaj zadnego krolika. Wytepily je lisy. A to dlatego, ze zaden mysliwy nie mial ochoty uganiac sie za lisem, ktorego sie nie zje, a na ktorego skory nie ma obecnie zapotrzebowania. Nie widzialam tu przez 10 lat mysliwych, ktorzy by na nie polowali (moze cos bylo ustrzelone 'przy okazji')... Kroliki wrocily wylacznie dlatego, ze lisy zaczely (masowo) krasc kury rolnikom. Populacje "ograniczyli" wiec sami rolnicy i glod wsrod lisow (wysoka smiertelnosc).
I wlasnie to ten problem: w odroznieniu od lesnikow mysliwych nie interesuje rownowaga w ekosystemie. Ich interesuje "zabawa" - poluja na to co da sie przerobic na kielbase lub powiesic jako trofeum na scianie. Standardem sa ponadplanowe odstrzaly. A co jest najwiekszym trofeum? Oczywiscie to, do czego strzelac nie wolno, czyli zwierzeta chronione... I znam mase opowiesci mysliwych o tym jak "szczelili" wilka, czy rysia. Mysliwi strzelaja do kazdego kota, ktory wejdzie im w droge - jak w takim razie maja przezyc w lesie zbiki?
Zdaje sobie sprawe, ze mysliwi sa potrzebni (bo nie daloby sie przygotowac takiej armii lesnikow

). Ale tez nie oszukujmy sie - wielu (BARDZO WIELU) mysliwych) jest takimi samymi lesnymi szkodnikami jak zdziczale psy i koty....