|
![]() |
#1 | |
Wilkokłak
Join Date: Aug 2008
Location: Katowice
Posts: 2,220
|
![]() Quote:
![]() Ogólnie; mam wrażenie, że przypisujesz wypowiedziom z tego topicu cechy dyskusji z którymi się być może zetknęłaś gdzie indziej, może na forach innych ras. Tutaj jak wspomniała Rona, było też już sporo topiców na temat pseudohodowli, psów z papierami i bez itp. Jasne że niełatwo się przedrzeć przez taką ich ilość, ale też nie możemy odpowiadać za to, że ktoś czytuje forum wybiórczo, bo już niejednokrotnie większość userów miała możliwość wytłumaczyć, dlaczego uważa, że kupowanie psów od pseudohodowców - ze względu na bolesne skutki uboczne - jest naganne i dlaczego taka opinia nie ma nic wspólnego z przekonaniem o "lepszości" jednych nad drugimi. Podobnie jak nieraz zgodnie z Twoim "zaleceniem", choć jeszcze go nieświadomi potępialiśmy postawę wedle której pies jest rzeczą, a także stale piętnuje się tu nieuczciwe praktyki "hodofcuw" psów rodowodowych; choć tu od razu zaznaczę na wszelki wypadek, że podobnie jak w przypadku snobizmu nie uważam, żeby był on wystarczającym argumentem na kupowanie psów z pseudohodowli, to samo mogę powiedzieć odnośnie argumentu stania na bakier z etyką hodowlaną niektórych hodowców "papierowych". Odpowiedzialny przyszły właściciel jeśli takowym chce być, musi niestety zainwestować trochę czasu i pieniędzy w decyzję, skąd jego przyszły domownik ma pochodzić. Last edited by Grin; 17-01-2011 at 16:22. |
|
![]() |
![]() |
![]() |
#2 |
Junior Member
Join Date: Jan 2011
Location: Chorzów
Posts: 285
|
![]()
No właśnie. Gdy zapadła decyzja o kupnie huskiego, to nie było tak że miałam kupę kasy i postanowiłam kupić psa z papierami żeby szpanować przed ludźmi i mówić ''mnie stać na rodowodowego''. W pierwszym odruchu zdecydowałam się na kupno psa za 400 zł na alegratce. Ale po paru dniach, po głębszym zastanowieniu, po dyskusjach z rodzicami, całą rodziną doszliśmy szybko do wniosku że trzeba kupić psa z pewnego źródła. Owszem rodowodowy pies kosztował ponad 3 razy więcej i musieliśmy poczekać dodatkowe parę miesięcy żeby móc go zakupić, ale wiem że było to słuszne. Ludzie mówią że na psa bez papierów mniej się wydaje, nie prawda. Owszem płaci się wiecej za sam zakup ale co do reszty wydatków są takie same. Kupuję droższą, lepszą jakościowo karmę ale dla kundelka kupowałabym tą samą, szczepie zarówno przeciw wściekliźnie jak i dodatkowo doszczepiam przeciw reszcie choró i kundelka też bym szczepiła. Jedyne dodatkowe wydatki związane z tym że mam psa rodowodowego to kwoty przeznaczone na składkę w związku i opłacenie wystaw ( ale jest to mój wybór, mogłabym przecież wcale nie jeździć na żadne wystawy ) . Ludzie kupują psa z pseudo hodowli bo mówią że nie stać ich na zakup psa z papierami. Ale jak w takim razie poradzą sobie z kosztami weterynarza, misek, obroży, smyczy, zabawek, karmy itp. ? Pies zawszę kosztuje niezależnie od ''rasowości''.
__________________
''FLECTERE SI NEQUEO SUPEROS, ACHERONTA MOVEBO'' Last edited by Mistrali; 17-01-2011 at 19:44. |
![]() |
![]() |
![]() |
#3 |
Junior Member
Join Date: Jul 2010
Location: Warszawa
Posts: 81
|
![]()
Mistrali: jest nonsensem, bo rasa jest w genach, a nie na papierze. Gdyby hasło brzmiało "Rodowodowy = na pewno rasowy" (tak jak Ty je wyraźnie interpretujesz), to co innego. Niestety, nie brzmi, i powszechnie jest rozumiane *dosłownie*. Jeśli ktoś mi mówi, że nierodowodowy potomek dwóch rodowodowych owczarków jest kundlem, to mówi nonsens; jeśli hodowca rasy X na swojej stronie pisze "nie sprzedaję psów bez rodowodu, bo tu już nie byłaby rasa X", to pisze nonsens. Nie jestem przeciwnikiem rodowodów jako takich - a jedynie przypisywaniu temu *przydatnemu narzędziu* jakiejś cudownej mocy sprawczej, i traktowaniu jego braku, samego w sobie, jako wady.
Grin: owszem, również posiadacze psów "w typie" mogą być snobami. Prawda jest jednak taka, że wiele osób, które tak mocno upierają się, że mają psa *rasy* takiej a takiej, reaguje po prostu na opisany powyżej NONSENS. Co jest zrozumiałe - ja nie czerpię żadnej snobistycznej przyjemności z faktu, że nasz samochód to Toyota, ale też nie zamierzam grzecznie powtarzać, że mamy Opla, tylko dlatego, że komuś się tak ubzdurało. A co do barykady - właśnie o to chodzi, żeby jej nie wznosić, tylko działać wspólnie. Czego się nie osiągnie, jeśli się ludzi na wstępie antagonizuje pozą wyższości (a jeśli nadal chcesz mi dowodzić, że jakaś "lepszość" nikomu tu się w ogóle nie śniła, to radzę dokładnie, na świeżo, przeczytać pierwszy akapit własnej odpowiedzi). Zaś co do archiwum - aby ocenić wydźwięk aktualnej wypowiedzi, naprawdę nie trzeba prowadzić śledztwa w poszukiwaniu wszystkich opinii na temat kundelków (czy "lepszości"), jakie dana osoba wygłosiła na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat. Byłoby to nie tylko niepotrzebne, ale i szkodliwe, bo w ten sposób szybko zmienimy rozmowę o kwestiach merytorycznych w wymianę argumentów ad personam. Nie ma też w netykiecie zasady "archiwum locutum, causa finita" - przeszłe dyskusje na dany temat nie oznaczają automatycznie, iż jest on zamknięty. I jeszcze jedno: Mistrali - ten argument o kosztach (jeśli kogoś nie stać na rasowego, to czy będzie go stać na leczenie, jedzenie itd?) to element stałego repertuaru propagandy R = R. Zawsze, kiedy go słyszę, zastanawiam się, czy rzeczywiście mam do czynienia z krezusem, który papierosy podpala stuzłotówkami... Bo zwykły człowiek naprawdę powinien sobie zdawać sprawę, że "nie stać mnie" to normalnie znaczy "mam ograniczony budżet, więc nie chcę płacić za coś, czego w swoim przekonaniu nie potrzebuję, aby nie być zmuszonym do rezygnacji z innych, bardziej potrzebnych rzeczy". A żeby uprzedzić standardowe szyderstwa na temat ignorancji osób, które sądzą, że rodowód to zbędny bajer, powiem tak: dopóki nie mogę mieć *rozsądnej* pewności, że wybrany losowo "papierowy" hodowca dostarczy mi to, za co płacę - czyli zdrowego psa o dobrym charakterze - dopóty argument "rodowód mi niepotrzebny" będzie miał sens. Podkreślam, że mówię o "rozsądnej" pewności; żadna grupa ludzka nie będzie nigdy w 100 % w porządku. Czym innym jest jednak istnienie jakiegoś marginesu, a czym innym ta rosyjska ruletka (z przewagą ostrych naboi!), w którą powoli zmienia się np. zakup "papierowego" owczarka niemieckiego. I dopóki ta sytuacja się nie zmieni, dopóty będę uważać akcję R = R (niezależnie od niewątpliwie dobrych intencji większości osób w nią zaangażowanych) za opartą na fundamentalnym przekłamaniu, i w ostatecznym rozrachunku szkodliwą. |
![]() |
![]() |
![]() |
#4 | |
Wilkokłak
Join Date: Aug 2008
Location: Katowice
Posts: 2,220
|
![]() Quote:
Dla mnie wybory są dwa; albo biorę psa od sprawdzonego wcześniej na wszelkie dostępne mi możliwe sposoby hodowcy, albo ze schroniska i tyle. Wybory innych (i ich uzasadnienie) pozostawiam innym. |
|
![]() |
![]() |
![]() |
#5 |
Senior Member
Join Date: Nov 2006
Location: Sopot
Posts: 1,787
|
![]()
I tu sie zgadzam z Grin.
Są dwie mozliwości: 1. Biore psa ze schroniska - bo chcę mieć psa. 2. Chcę mieć konkretną rasę - biore psa od hodowcy - psa z rodowodem. Innych mozliwości nie ma ![]()
__________________
IMBUSEK4, IMBUSEK3, IMBUSEK2, IMBUSEK1, IMBUSEK, szasztin szasztinphoto, szasztinphoto1 |
![]() |
![]() |
![]() |
|
|